Rzecz o Szubrawcach, Sotwarosie i ludzkich przywarach

Fragment referatu: „Towarzystwo Szubrawców oraz Jędrzej Śniadecki w życiu społecznym Wilna”.

Pod koniec 18. wieku i na początku 19. państwo chyliło się szybko ku upadkowi. Lecz i wtedy nie brakło ludzi, którzy pragnąc złemu zaradzić, starali się podnieść poziom moralności w narodzie. Bardzo szeroko rozpowszechniło się dążenie do skupienia sił jednostkowych w pewne grupy, aby tym sposobem łatwiej i skuteczniej działać dla dobra społeczeństwa w tych mianowicie stosunkach, których prawo i władza państwowa albo nie mogła, albo nie chciała wziąć w opiekę. To dążenie do naprawy obyczajów stworzyło grunt podatny, na którym w Polsce powstało Towarzystwo Szubrawców. Dlaczego nazwa Szubrawców, chociaż wszyscy co do jednego należeli do elity intelektualnej. Główną ideą tworzonego towarzystwa miał być humor i dobry nastrój. Jak było w zwyczaju tego czasu, należało zachować tajemniczość, ale zrobione to było z humorem i szacunkiem do prahistorii litewskiej. Ponieważ członkowie musieli składać podpisy i zwracać się do siebie wyłącznie pod pseudonimem, więc z mitologii litewskiej obrali sobie imiona bożków pogańskich. W dniu 5 stycznia 1819 roku na urząd Prezydenta Towarzystwa Szubrawców został wybrany Jędrzej Śniadecki, przy czym otrzymał imię Sotwarosa – boga słońca (od słowa stworzyć). W tak dobranym towarzystwie Jędrzej Śniadecki podjął swoje obowiązki prezydenta.

O celach Towarzystwa Szubrawców, w którym Jędrzej Śniadecki odegrał wybitną rolę, najlepiej możemy się dowiedzieć z ustawy Towarzystwa, wydanej pod nazwą „Kodeks Szubrawski, zawierający prawidła, wedle których odbywają obowiązki szubrawcowe w szczególności, i całe Towarzystwo szubrawskie wogóle”. Kodeks został ułożony w roku 1817, a w dwa lata później dopełniony. Składa się on z kilkunastu prawideł, z których pierwsze, a zarazem najważniejsze, dokładnie cele Towarzystwa określające, brzmi: „zamiarem Towarzystwa jest, nie mając na celu żadnych szczególnych osób, wyświecać szpetność tych przywar i nałogów, które z natury swojej nie mogąc być prawem powściąganymi, są jednak dla społeczności bardzo szkodliwe, a u nas z dawna pospolite, i co gorsza, że w powszechniejszym mniemaniu, za występki i wady najczęściej nie są poczytywane”. Z tego rodzaju między innymi są: używanie nałogowe mocnych napojów, gry w karty, Czekino i bilard, pieniactwo itd.

Sprawie tępienia tych przywar służyły „Wiadomości Brukowe”. Wskazane było, żeby artykuły do gazety były pisane w stylu lekkim i zabawnym, czyli szubrawskim.

Towarzystwo Szubrawców wybierało spośród siebie urzędników: prezydenta, zastępcę prezydenta, czyli namiestnika, mówcę i jego zastępcę, strażnika porządkowego i jego zastępcę, sekretarza i redaktora. Obowiązki urzędników były ściśle kodeksem określone. Prezydent przewodniczył na zebraniach i wyznaczał miejsce ich i czas. Gdy się szubrawcy zebrali, prezydent dzwonkiem dawał znać, iż się zebranie zaczyna; siadał i głowę zakrywał. To samo czynili wszyscy zebrani. W czasie posiedzenia wszyscy z nakrytymi głowami siedzieli. Na znak zakończenia schadzki prezydent dzwonił i głowę odkrywał.

Strażnik porządkowy doglądał, ażeby na schadzce każdy pilnował swego miejsca i nie odzywał się bezprawnie i bez pozwolenia prezydenta, wykraczających zaś ostrzegał stukaniem po podłodze łopatą. W miejscu zebrań znajdował się przed mównicą stół po staropolsku dywanem przykryty, a na stole gąsior wody z napisem aqua fontis, szklanka oraz książki z geografii i historii. Niezbędną na każdej schadzce była także łopata, którą dzierżył strażnik. Na łopacie znajdował się napis: tacere qui nescit, nescit loqui (kto nie umie milczeć, nie potrafi mówić).

Już w młodości Śniadecki bawiąc w Anglii, zachęcony przez Bukatego, rezydenta polskiego w Londynie, próbował swego dowcipu w artykułach pisanych po angielsku i umieszczanych w jednym z londyńskich czasopism.

Po powrocie do kraju, zostawszy profesorem Uniwersytetu Wileńskiego, nie miał sposobności do kształcenia swego talentu satyrycznego, ponieważ cały czas poświęcał wykładom, pracom naukowym i praktyce lekarskiej, aż dopiero kiedy „Wiadomości Brukowe” wychodzić zaczęły, zatętniła dawna żyłka i zmotywowała Śniadeckiego do odnowienia wspomnień młodości.

Sotwaros-Rej dowiódł pismami swoimi, że mógł być nie tylko znakomitym, w Europie znanym fizjologiem i chemikiem, lecz także wybornym obserwatorem psychologicznym i zręcznym satyrykiem. Pod rządami bowiem Śniadeckiego zaczął się najlepszy okres w rozwoju Towarzystwa. „Wiadomości Brukowe” miały duże powodzenie, ale rzecz naturalna, miały sporo i nieprzyjaciół, aczkolwiek zadanie swoje spełniały znakomicie. Pobudzały one do czytania tych, którzy dawniej nic nie czytali; przyczyniały się walnie do wyrabiania szacunku opinii publicznej; jednym słowem miały dużą zasługę społeczną.

Utwór Swifta, Podróże Gulliwera, już były znane i u nas. Śniadecki, uważając Gulliwera za „sławnego” szubrawca, napisał artykuł „Postrzeżenia włóczęgi Gulliwera, ogłoszone przez Bogumiła Uważnickiego, szlachcica oszmiańskiego”. Opowiada o trzech klasach ludzi, żyjących na wyspie Balnibarbi, a raczej opisuje je trybem „historyków naturalnych”. Jedna klasa chodzi w koturnach (łapciach), mieszka pod słomianą strzechą, oddycha dymem, a karmi się plewami na pół z mąką; druga klasa chodzi w butach i długich sukniach na kształt szlafroków, głowy po większej części dla łatwiejszej transpiracji goli i ręcznikiem długim, rozmaitymi farbami upstrzonym, przepasuje się, a to jak widać dla podwiązania i podparcia brzucha, który jest zazwyczaj wielki. Ta klasa cierpi na osobliwą chorobę oczu, jakiej na innych wyspach wcale nie dostrzeżono. Polega na tym , że wszelkie druki rażą niezmiernie jej oczy i dlatego ludzie tej klasy nic nie czytają i czytać nie lubią.

Dlatego księgarzom źle się powodzi, a autorom jeszcze gorzej, pisząc po większej części jedni dla drugich. A ci ostatni, często kłócąc się i nienawidząc, przez prawdziwą lub udawaną pogardę rzadko jedni drugich czytać raczą. - Trzecia wreszcie klasa, bardzo liczna, chodzi z brodą i wiszącymi na skroniach włosami: nosi długie szlafroki, ale zawsze czarne. Umie z mąki żytniej pędzić trunek upajający i smrodliwy, za pomocą którego od klasy łapciowej wszystko wyłudza i nic nie robiąc – z niej żyje. Klasie golonej rocznie umówioną sumę opłaca, a za oszukiwanie samej klasy golonej nic nie płaci.

Po „Postrzeżeniach Gulliwera” nastąpiły inne rozprawy szubrawskie, np. w rozprawie o rozumie J. Śniadecki wyśmiewa mentalność mieszczańską.

Co to jest rozum?

„Jegomość: Otóż nie ma żadnego okrzesanego człowieka, który by nie wiedział co jest rozum; a uczeni dawno go dokładnie opisali, chociaż nie wszyscy jednakowo.

Sędzia: Ja sądzę o rzeczach ze skutku i przyznam, że w rozum Wpaństwa uczonych nie bardzo wierzę. Jeszcześmy dotąd nie widzieli, żeby się który wyniósł lub zrobił majątek, a u mnie rozum na tym zależy.

Jegomość: ja mam naukę za istotnie potrzebną; bo tak trzymam, że kto się nie uczy, ten nic nie umie.

Sędzia: A myżto, co w akademii nie byli, to mamy nic nie umieć? - Ja przecie, nie chwaląc się, piąty raz obrany sędzią, i byłem już na dwunastu esksdywizjach? Oprócz tego, człowiek w potrzebie i regenta zastąpi. A ichmość w czem swój rozum pokazali? Niepotrzebnie Wpan syna i synowca do akademii oddaje. Na co się to przyda? - Koszt tylko próżny.
Usposóbcie się do urzędów; a gdyby się udało, można by pochwycić jaką ważną plenipotencyą. Wszak to majątek, Mospanie! To są prawdziwe place dla ludzi z głową. Nie widzisz Wpan, jak do niektórych prędko i zgrabnie majątek pryncypałów przechodzi? A czy traktował który z nich nauki? Jako żywo... To pryncypałowie się uczą… i jak uczą… uczą się w domu; uczą za granicą! A gdzież ich rozum? Tracą co mają… a u mnie ten ma rozum co nabywa. Tylko ci, co mają majątek, lub co go robią, są w znaczeniu i poważani powszechnie”.

Rodzaj talentu, który rozwinął Śniadecki jako członek Towarzystwa Szubrawców, najwłaściwiej nazwać można satyrycznym. Główną bronią, którą zwalczał przesądy, uprzedzenia, zarozumiałość, śmieszności i inne ujemne objawy życia społecznego, była ironia. Był spostrzegawczy, miał bystry rozum i subtelny dowcip.. Te trzy przymioty cechowały otwaros w stopniu bardzo wysokim i znakomicie się nimi posługiwał.

Towarzystwo Szubrawców odegrało dużą rolę; miało bowiem znaczny wpływ na ówczesne społeczeństwo. Szubrawcy walczyli uparcie z przesądami szlacheckimi. Należy zaznaczyć, że wszystkie wady tego społeczeństwa były opisywane w sposób dowcipny, językiem prostym, ale jędrnym i nie dziw, że chętnie Śniadeckiego czytano, chociaż wielu czytelników nie wiedziało, kto był autorem tekstów. W ogóle śmiało można powiedzieć, że pisma szubrawskie, a wśród nich przede wszystkim pisma Śniadeckiego, wpłynęły bardzo pozytywnie na ówczesne społeczeństwo, przyczyniając się do uszlachetnienia obyczajów.


Drukuj