Pasja z nauką "pod rękę"

 „O działaniach krakowskiego lekarza usłyszeliśmy z rektorem Topolińskim niezależnie od siebie w programie telewizyjnym” – opowiada dr Stanisław Jung, lekarz ortopeda.

W programie występował pasjonat technologii 3D, anestezjolog z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie – Krzysztof Grandys. Lekarz prezentował swoje przemyślenia i realizacje wykonania zastępczych rąk i przedramion dla dzieci, które urodziły się bez kończyn górnych. Fascynacja drukiem 3D doprowadziła do praktycznych rozwiązań, które mogły ułatwić życie wielu pacjentom. Z własnych środków sfinansował zakup odpowiedniego urządzenia. Nawiązał też kontakt z amerykańską fundacją e-NABLE, której nazwę można wyjaśnić jako „umożliwić”. Faktycznie jest to organizacja, która umożliwia osobom z wrodzonym lub pourazowym ubytkiem ręki czy przedramienia założenie substytutu brakujących części. Jest to możliwe dzięki technice druku 3D. To szansa dla osób dotkniętych taką niepełnosprawnością na znaczne ułatwienia w życiu codziennym czy zawodowym. Zaletą idei jest nielicencjonowane oprogramowanie. Fundacja stawia też ważne warunki – proteza wykonana dla konkretnej osoby nie może być komercjalizowana, a pacjent otrzymuje ją bezpłatnie. Koszt wydrukowania takiej protezy (cena materiałów i robocizny) to około 300 zł.

Nie dziwi więc, że praca krakowskiego anestezjologa stała się inspiracją dla naukowców z bydgoskiego UTP. Postanowili oni zainicjować podobne działania na uniwersytecie. Skontaktowali się z Krzysztofem Grandysem i przekonali go, że warto stworzyć takie możliwości pacjentom mieszkającym w centralnej i północnej Polsce. Bowiem osoby, które zdecydują się na rękę 3D, muszą kontaktować się osobiście z zespołem tworzącym tę specyficzną protezę. Trzeba dokładnie dopasować wymiar, aby była funkcjonalna. Taki zespół został powołany na Wydziale Inżynierii Mechanicznej – w Zakładzie Inżynierii Materiałowej i Przetwórstwa Tworzyw, kierowanym przez prof. Marka Bielińskiego. Druk nadzoruje mgr inż. Dawid Marciniak, który specjalizuje się w technikach druku 3D. „Kolejnym dziełem przypadku, po programie w TV, była informacja od lekarza z Krakowa, że na UTP studiuje osoba, która jest zainteresowana taką ręką 3D. Dla niej stworzyliśmy pierwszy egzemplarz” – opowiada dr Stanisław Jung i dodaje „ale nasze doświadczenie z oprogramowaniem, mimo dokładnych instrukcji otrzymanych od doktora Grandysa, było tak znikome, że ręka 3D wydrukowana dla studentki okazała się ręką pasującą bardziej do Schwarzeneggera czy Pudzianowskiego. Po prostu została przewymiarowana. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano”. Kolejne korekty przyniosły już oczekiwany efekt w postaci ręki 3D pasującej idealnie. Pojawili się także następni kandydaci, którzy mają szansę na taką „protezę”. „Ważną rolę odgrywa tutaj zachowanie szczątkowego przedramienia, tak aby elementy stawu łokciowego mogły wykonywać ruch zgięcia i prostowania – wyjaśnia dr Jung – dzięki temu mechanizmowi, za pomocą cięgieł, czyli linek uruchamiających zgięcie palców ręki 3D, możliwy jest chwyt trójpalcowy przedmiotów”. To na pewno satysfakcja dla lekarzy, że mogą w ten sposób pomóc osobom niepełnosprawnym, co odbywa się przy dużym wsparciu uczelni. Tym bardziej, że wielu pacjentów nie byłoby stać na zakup wysokospecjalistycznej protezy, która kosztuje powyżej 50 tysięcy złotych. Kolejną zaletą jest to, że rękę 3D można dodrukowywać, dostosowując protezę do rosnącego małego pacjenta. To właśnie dzieci najłatwiej akceptują taki substytut ręki, która może być różnokolorowa i naśladować kończyny bohaterów filmowych. Dzięki temu dzieci nie czują się stygmatyzowane. „Wie Pani, w jakich krajach jest najwięcejtego typu zabiegów? W krajach, delikatnie mówiąc, niezbyt rozwiniętych, takich jak Bangladesz czy w Ameryce Południowej. Ze względu na niskie koszty”.

Zorganizowane w maju tego roku na uczelni seminarium naukowe „Wydrukuj potrzebującemu rękę 3D”, na którym Krzysztof Grandys opowiadał o idei fundacji e-NABLE, spotkało się z dużym zainteresowaniem studentów, pracowników i rehabilitantów. Dlatego rozpoczęto tworzenie oddziału fundacji w Bydgoszczy w ramach UniwersytetuTechnologiczno-Przyrodniczego. Będzie to drugie centrum wykonywania ręki 3D na terenie Polski, a UTP ma potencjał techniczny i intelektualny.

Ręka 3D to nie jedyny pomysł, który ma pomoc pacjentom. W Zakładzie Inżynierii Biomedycznej opracowano urządzenie do rehabilitacji nadgarstka. Osobom powyżej 60. roku życia, głównie kobietom dotkniętym osteoporozą, często zdarza się złamanie kości promieniowej. Po takim wypadku ręka jest unieruchomiona przez kilka tygodni i może zesztywnieć. Konieczne są więc codzienne ćwiczenia. Dzięki wynalazkowi zespołu dr. Stanisława Junga i prof. Tomasza Topolińskiego, przy współpracy mgr. Marka Andryszczyka i Marcina Głowackiego, pacjent może mieć dużo łatwiej. Proste, łatwe w obsłudze, nieduże urządzenie można zabrać do domu i tam wykonywać regularne ćwiczenia. Co tydzień w zakładzie rehabilitacji prezentuje się postępy. Przyrząd został pozytywnie przyjęty przez producentów i dystrybutorów tego typu urządzeń. Prototyp przygotowano dzięki grantowi uzyskanemu z Inkubatora Innowacyjności. „Aby powstały takie pomysły potrzebne są trzy elementy: pasja tworzenia czegoś nowego, opracowanie naukowe, ale również zainspirowanie studentów do wymyślania nowej jakości – twierdzi dr Jung i dodaje – mamy więcej pomysłów, ale na razie niech pozostaną tajemnicą”.

tekst: Ewa Lewandowska
zdjęcia: Ryszard Wszołek


Drukuj