Dobra kawa i dusza kabareciarza - przepis na spichrze w kadrze

Studenci studiów II stopnia kierunku Architektura, zwycięzcy konkursu "Kadr na miłość".

W styczniu 2019 roku ogłoszony został konkurs na instalację artystyczną z wykorzystaniem kłódek zakochanych. W dobie social mediów bardzo łatwo znaleźć informacje o prowadzonych konkursach z różnorodnych dziedzin. Tak również było w tym przypadku. O konkursie dowiedzieliśmy się z portalu społecznościowego i od razu pojawiła się iskra. To nic, że przed nami sesja egzaminacyjna, oddanie blisko dziesięciu projektów zaliczeniowych i zarwane noce. Ogrom pracy na studiach nie stłumił chęci zaprojektowania nowego miejsca dla kłódek zakochanych. Już wcześniej współpracowaliśmy przy projektach semestralnych, więc decyzja o zespołowym starcie w konkursie była oczywista. Stworzyliśmy „Kadr na miłość” - instalację, która skradła serca mieszkańców Bydgoszczy i została doceniona przez komisję konkursową.

Nasze pokolenie lat 90. kształciło się w systemie nastawionym (nadal tak jest) na indywidualizm. Zadania wykonywane w grupach były traktowane bardzo powierzchownie. Liczyły się oceny i wyniki zdobyte na egzaminie. Zaczynając od podstawówki na szkole średniej kończąc. Dopiero studia, a w szczególności kierunek, który wybraliśmy pokazały nam jak ważna i owocna jest praca w zespole interdyscyplinarnym. W istocie człowiek jest stworzeniem stadnym. Od setek lat ludzie tworzyli grupki, osady, wioski, a następnie miasta. W pojedynkę można dużo, ale nigdy nie tyle, co w zespole. Jednym z elementów potwierdzających poprzednie zdanie jest konstruktywna krytyka. Działając w pojedynkę trudno jest obiektywnie podejść do swojego dzieła/pomysłu/idei. Twórcy wydawać się może, że stworzył coś niesamowitego, pozbawionego wad, idealnie odpowiadającego na zadanie projektowe. Studenci studiów II stopnia kierunku Architektura, zwycięzcy konkursu „Kadr na miłość”. 

Praca w dobrze dobranej grupie (ważne, aby członkowie zespołu mieli świadomość swojej roli, jaką w tej drużynie odgrywają) opiera się na podejściu krytycznym. Doszukiwanie się wad i błędów proponowanego rozwiązania z każdym krokiem przybliża nas do rozwiązania lepszego niż poprzednie. Drugim czynnikiem sprawiającym, że praca w grupie jest bardziej skuteczna jest każdy z nas. My rozumiemy to w ten sposób. Każda osoba ma swoje mocne strony i wprowadza inną wartość przy dążeniu do celu. W dużym uproszczeniu – jedna osoba ma bardzo dobrą wyobraźnię przestrzenną, kolejna potrafi przenieść to na programy graficzne, inna osoba odgrywając role mediatora/psychologa przesuwa granice wysiłku intelektualnego, prowokując do jeszcze bardziej innowacyjnych pomysłów. Oczywiście potrzebna jest jeszcze osoba od robienia dobrej kawy, mająca duszę kabareciarza, która w przerwie odpręży zmęczone umysły. To jest nasze podejście do tego, jak powinno rozwiązywać się problemy projektowe. Konkurs, który wygraliśmy dotyczył instalacji artystycznej. Temat nieduży, ale schemat działania taki sam. Oboje jesteśmy z przeciwległych biegunów. Nie przytakujemy sobie, każdy z nas chce być lepszy od drugiego. Ta zdrowa konkurencja sprawiła, że nasz projekt ewoluował. Od pierwszej koncepcji bombardowany był pytaniami. Odpowiedzi dodawały kolejną wartość. Po przeanalizowaniu zgłoszeń, jakie trafiły na konkurs, doszliśmy do wniosku, że nasza praca jest ich fuzją. Takie elementy jak: architektura miasta (spichrze), konstrukcja ażurowa, widok perspektywiczny, iluminacja świetlna, symbol miłości połączyliśmy w jeden projekt zapewniający nam zwycięstwo. Wiemy, że w pojedynkę byłoby to nie do osiągnięcia.

 Architekt to inżynier czy artysta? To pytanie, które może zastanawiać wiele osób, jednak po 5 latach studiów widzimy, że nasza edukacja podążała nie tylko w stronę sztywnych aspektów technicznych projektowania, ale również w stronę artystyczną, socjologiczną i psychologiczną. Dlatego przy projektowaniu instalacji artystycznej skupiliśmy się nie tylko na możliwościach wykonania bryły, ale też na jej estetyce i walorach emocjonalnych oraz turystycznych. Jakie były nasze przemyślenia?

Instalacja artystyczna ma od razu kojarzyć się z Bydgoszczą. Obiektem, który na stałe wiąże się z miastem są Spichrze. To właśnie kontury tego budynku znajdują się w logo Bydgoszczy, dlatego też ten element znalazł się w naszej koncepcji. Aby wykorzystać jak najlepiej stworzoną bryłę dodaliśmy dużą ilość poprzeczek, na których można wieszać kłódki. Dzięki temu znajdzie się miejsce na kłódki zdjęte z mostu Jana Kiepury oraz na te nowe. Aby cała forma była jeszcze ciekawsza podzieliliśmy ją na cztery części. Każdą z nich rozmieściliśmy w przestrzeni, tak by tylko z dwóch miejsc tworzyły całość. Idąc bulwarem dostrzega się pojedyncze elementy, które na pierwszy rzut oka są zupełnie ze sobą niezwiązane, jednak kiedy znajdziemy się w odpowiednim miejscu elementy łączą się w jedność. Chodziło o efekt zaskoczenia. Nie chcieliśmy, żeby nasz pomysł był banalny. Instalacja artystyczna ma również od razu przywodzić na myśl miłość, a w naszej kulturze symbolem miłości są oczywiście serca. W obrys spichrzy wpisaliśmy więc dwa serca. Tak jak dwa serca zakochanych, którzy zawieszają wspólną kłódkę na znak miłości. Serca te zostały wycięte z bryły, pozostawiając przestrzeń do zrobienia pamiątkowej fotografii. To taki kadr na miłość. Zakochani mogą zrobić sobie zdjęcie stając za instalacją artystyczną, a razem z nimi w kadrze znajdzie się również część Bydgoszczy. Może to być ciekawa pamiątka i promocja dla miasta. Każdy odwiedzający, poza zostawieniem swojej kłódki, zabierze ze sobą zdjęcie. W dobie social mediów to bardzo istotne, a #kadr_ na_miłość to nazwa, którą można opatrzyć wykonane zdjęcie i będzie przypominać nie tylko o miłości, ale i miłym czasie spędzonym w Bydgoszczy.

„Kadr na miłość” powstanie blisko rzeki, mamy nadzieję, że stanie się miejscem chętnie odwiedzanym przez mieszkańców i turystów. Może stanie się również kultowym miejscem dla zakochanych od razu kojarzonym z Bydgoszczą?

Wygrana w ogólnopolskim (a nawet międzynarodowym) konkursie jest dla nas powodem do dumy. Cegiełką budującą fundament naszej kariery zawodowej. Ale było i minęło, parę miesięcy po ogłoszeniu wyników każdy zapomniał, a życie toczy się dalej. Pojawiają się kolejne, nowe i trudniejsze wyzwania. Jesteśmy na finiszu naszej edukacji w Bydgoszczy, niebawem staniemy przed obroną prac magisterskich i zaczniemy życie zawodowe, które jest bardzo kręte i usłane przeszkodami. Architekt w Polsce nie ma lekko, a co dopiero asystent. ;)

tekst: inż. arch. Justyna Wójcik, inż. arch. Paweł Przybyła
zdjęcia: archiwum własne


Drukuj