MIĘDZY PRACĄ ZAWODOWĄ A KARIERĄ NAUKOWĄ

Rozmowa z Franciszkiem Pawlakiem – absolwentem Wydziału Technologii i Inżynierii Chemicznej UTP.

Panie Franku, wiem, że od zawsze chciał Pan pracować badawczo, od początku swojej edukacji uniwersyteckiej angażował się Pan w pracę organizacyjną i naukową.


– Praca badawcza jest dla mnie możliwością rozwijania swojej pasji, którą mogę zdefiniować jako chęć stworzenia czegoś innowacyjnego. Początkowo „badania” polegały na eksperymentowaniu przy przygotowaniu potraw w kuchni, a później przerodziły się w modyfikacje w dziedzinie inżynierii materiałowej. Chociaż na co dzień zajmuję się wytwarzaniem kompozytów polimerowych, to wiedza, którą zdobyłem w czasie studiów pozwalała na prace badawcze w nowych dla mnie dziedzinach, takich jak szyby ognioodporne czy hydroponika.

Podczas studiów bardzo angażowałem się w promocję uczelni, uczestniczyłem w licznych konferencjach naukowych oraz dostawałem, praktycznie przez większość studiów, stypendium naukowe. Muszę jednak przyznać, że na pierwszym roku studiów byłem słabszym studentem patrząc na oceny, a wyniki mojej matury pozostawiały wiele do życzenia. Punktem zwrotnym był wyjazd do Niemiec na Erasmusa na Uniwersytet w Siegen. Głównym osiągnięciem tamtego czasu była większa pewność siebie oraz starania, żeby takie wyjazdy powtarzały się jak najczęściej. Każdy kolejny wyjazd utwierdzał mnie w przekonaniu, że wyjazd nawet na Uniwersytet w Oxfordzie nie jest czymś niemożliwym, jeżeli konsekwentnie rozwija się swoją pasję. To właśnie na Oksfordzie uświadomiłem sobie, że największy sukces naukowy, poza systematyczną pracą, można osiągnąć dbając o dobre relacje towarzyskie z innymi naukowcami lub praktykami. Potwierdzenie tej opinii uzyskałem podczas wykładu i rozmowy z noblistą w dziedzinie chemii Jeanem Pierrem Sauvage`m na Politechnice w Walencji.

Uważam, że promowanie mojej uczelni oraz popularyzacja nauki w środowisku lokalnym jest bardzo ważne. Pozwala to na przekazanie wiedzy i doświadczeń zdobytych przeze mnie, tak aby chociaż jedna osoba złapała bakcyla nauki. Pozwala to także na moją identyfikacje z regionem, w którym się urodziłem i wychowałem. Także moje doświadczenia mogą pomóc innym w zdefiniowaniu swoich pasji lub znalezieniu sposobu na ich realizację. Od zawsze starałem się kierować prostą zasadą: korzystać z doświadczeń osób, które teraz są w miejscu, gdzie ja za kilka lat chciałbym być. I skoro wiele osób mi kiedyś umożliwiło zdefiniowanie swojej pasji, to właśnie poprzez popularyzację nauki staram się pomagać innym w oparciu o moje doświadczenia.

Teraz jest Pan na studiach doktoranckich i jednocześnie pracuje zawodowo poza uczelnią. Czy łatwo jest łączyć te dwie formy razem?

– Moim zdaniem połączenie studiów doktoranckich i pracy zawodowej jest bardzo rozwojowe, nawet jeśli dotyczy odmiennych branż. Dywersyfikacja zdobywanych doświadczeń pozwala na stabilniejszy rozwój i stwarza możliwość bardziej odważnego starania się o nowe, kolejne doświadczenia. Praca w firmie IT, która jest międzynarodową korporacją, pomaga mi wykorzystać i udoskonalić znajomości języków obcych rozwija umiejętność pracy pod presją czasu i daje stabilność finansową. Za to praca na uczelni wymaga ode mnie spokojnego zaplanowania swoich badań i prezentacji wyników oraz umożliwia mi konfrontacje moich pomysłów ze środowiskami naukowymi w Polsce i za granicą. Jednak takie podejście, mimo że zapewnia stabilny i zrównoważony rozwój, swoje efekty przyniesie dopiero w długoterminowej perspektywie. Połączenie studiów doktoranckich i pracy zawodowej wymaga jednak pewnych poświęceń, przede wszystkim dobrej organizacji czasu oraz określenia, które działanie jest bardziej priorytetowe: nauka czy przemysł. Oznacza to zazwyczaj odrobinę niższą efektywność w badaniach naukowych czy wolniejszy awans stanowiskowy w firmie. Jednak obie formy działalności umożliwiają szkolenia czy aktywności w różnym czasie, co doskonale uzupełnia się nawzajem, dając różne doświadczenia po kilku latach.

Pana pracodawca jest elastyczny i wiem, że mógł Pan sobie pozwolić na półroczne studia w Hiszpanii.

– To prawda, mój pracodawca Atos jest bardzo elastyczny. Umożliwia dopasowanie grafiku w taki sposób, że mam czas na studia i badania oraz możliwość realizacji półrocznego stażu na Politechnice w Walencji. Wyjazdy na studia czy staże zagraniczne, przy obecnej mnogości źródeł finansowania, uważam za pewien standard procesu kształcenia w dzisiejszych czasach. Wyjazd zagraniczny daje nowe możliwości i pozwala spojrzeć na wiele tematów z innej perspektywy. Dotyczy to nie tylko sfery naukowej, ale też prywatnej. Dodatkowo wielkim plusem takich wyjazdów jest poznanie ludzi praktycznie z całego świata posiadających podobne pasje i cele w życiu. Tworzy to na swój sposób przyjaźnie, które pozostają na długie lata.

Plany na przyszłość?

– Moje naukowe plany na przyszłość ogólnie można określić jako kontynuację obecnych działań, tylko w większej skali. Wyjazdy do Anglii, Niemiec czy Hiszpanii stały się dla mnie czymś normalnym. Chciałbym w przyszłości wyjechać do państw znajdujących się poza Europą, aby tam realizować badania naukowe, które zresztą prowadzę z doktorantami z Ekwadoru, Dominikany czy Singapuru. Taki wyjazd jest tylko kwestią czasu. Na pewno poszerzy moje perspektywy.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała: dr inż. Katarzyna Jurek
zdjęcia: archiwum prywatne


Drukuj