Wsparcie środowiska jest bardzo ważne

Rozmowa z dr Weroniką Kruszelnicką z Wydziału Inżynierii Mechanicznej, laureatką stypendium dla młodych naukowców Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

 

Czy nauka wypełnia całe Pani życie?

– Zdecydowanie tak. Od rana do wieczora, czasami i w nocy. Po zakończeniu studiów wsiąkłam w nią bardzo mocno i nauką właściwie żyję. Wszystko zaczęło się na studiach inżynierskich.
Udzielałam się w Kole Naukowym Inżynierii Odnawialnych Źródeł Energii i współpracowałam z opiekunem Koła – dr. Adamem Mrozińskim. Pan doktor zachęcał mnie do pisania artykułów i prezentowania osiągnięć na konferencjach. Oferował pomoc i wsparcie naukowe. Moje pierwsze prace dotyczyły badań efektywności m.in. instalacji fotowoltaicznych i wiatrowych. Pod wpływem nieustannej mobilizacji ze strony dr. Mrozińskiego napisałam pierwszy artykuł, który zaprezentowałam w formie posteru na Bydgoskiej Konferencji Eco-Euro-Energia. Po udanym występie stwierdziłam, że podoba mi się pisanie i prezentowanie swoich prac. Na trzecim roku studiów mój rozwój naukowy nabrał tempa,
można powiedzieć publikacje i udział w konferencjach pojawiały się lawinowo. Prezentowałam coraz więcej. Jeszcze podczas studiów zaproponowano mi włączenie się do badań charakterystyk rozdrabniania na młynach laboratoryjnych oraz analizy sitowej. Do podjęcia problematyki rozdrabniania zainspirowały mnie zajęcia z profesorem Józefem Flizikowskim, z którym realizowaliśmy projekt mikro- i nanorozdrabnianie nośników energii. Od tego czasu zaczęłam zajmować się tą tematyką na poważnie.

Zajęła się Pani badaniem rozdrabniania biomasy, w tej dziedzinie jest jeszcze wiele do zrobienia.

– W tym obszarze są problemy, które należałoby zbadać naukowo. Mam na myśli przede wszystkim zagadnienia zwiększenia efektywności i obniżenia zużycia energii w konstrukcjach rozdrabniających, które powszechnie wykorzystuje się w przemyśle energetycznym. Najczęściej rozdrabnia się takie nośniki energii, jak węgiel (do czego używane są np. kruszarki szczękowe czy prasy walcowe), biomasa drzewna, włóknista, materiały dla biogazowni czy na potrzeby wytwarzania brykietów i pelletów.

Kiedy zdecydowała się Pani poświęcić naukom technicznym?

– Już będąc w szkole podstawowej wykazywałam zdolności matematyczne. W szóstej klasie podstawówki byłam na olimpiadzie z matematyki, zostałam laureatką konkursu wojewódzkiego. W liceum już wiedziałam, że przedmioty ścisłe są moją domeną i że chcę studiować na kierunkach technicznych. Na początek wybrałam Inżynierię odnawialnych źródeł energii na UTP, a później Mechanikę i budowę maszyn na studiach II stopnia. Gdy byłam na studiach magisterskich, mój promotor prof. Andrzej Tomporowski namawiał mnie do pracy na uczelni i kontynuacji nauki na studiach doktoranckich, ale początkowo nie byłam pewna, czy się do tego nadaję. Jednak pan profesor przekonał mnie do tego pomysłu. I nie żałuję swojej decyzji, podoba mi się to, co robię. To był słuszny wybór, o czym świadczą choćby nagrody.

W 2017 roku otrzymała Pani „Diamentowy Grant”, potem stypendium dla wyróżniających się studentów Prezydenta Miasta Bydgoszczy, w tym roku stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Co oznaczają takie nagrody dla młodych naukowców?

– To jest ogromne wyróżnienie i docenienie starań młodego człowieka. Nagrody dają motywację do dalszej pracy. Upewniają, że warto się rozwijać, poświęcać nauce, bo jest z tego korzyść także dla innych. Dla naukowców to szansa na realizację badań, planów i zamierzeń. Przeważnie są to środki, które można przeznaczyć na publikacje, konferencje, podnoszenie kwalifikacji. A to bardzo ważne w dzisiejszych czasach. Informacja, że otrzymałam stypendium ministra, zaskoczyła mnie. O tym, że zostałam laureatką stypendium, dowiedziałam się właściwie przez przypadek, z Facebooka, więc jeszcze nie wiem, na co przeznaczę te pieniądze, ale na pewno przydadzą się w realizacji moich zamierzeń naukowych.

Jakie ma Pani plany?

– Na pewno chciałabym kontynuować pracę naukową na uczelni i zdobywać kolejne stopnie i tytuły. Cel na przyszłość to uzyskanie habilitacji. I na tym zamierzam się skupić.

Czy możliwe byłoby rozpoczęcie kariery naukowej bez wsparcia uczelni i jej mentorów?

– Raczej nie. Bez wspomnianego wsparcia, mimo mojej ciężkiej pracy, trudno byłoby odnosić sukcesy. Codzienne obowiązki i naukowe dążenia mocno obciążają psychicznie, a naukowa opieka przełożonych daje przekonanie, że nie jest się samemu. Pozwala rozwinąć skrzydła. Wsparcie całego środowiska naukowego, w którym młody człowiek pracuje, jest bardzo ważne. Bez wsparcia trudno o sukces. A takie otrzymałam pracując w znakomitym i prężnie działającym zespole pracowników Zakładu Inżynierii Systemów Technicznych. Przy tej okazji bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie, zwłaszcza profesorowi Andrzejowi Tomporowskiemu, który miał dla mnie zawsze dużo dobrych porad, a także profesorowi Józefowi Flizikowskiemu. Jest dla mnie wzorem i autorytetem, jeśli chodzi o warsztat naukowy i inspirację badaniami. Profesor Janusz Sempruch to również ważna dla mnie postać. To on podjął decyzję o stażu, który jako studentka mogłam odbyć na Wydziale Inżynierii Mechanicznej. Wdzięczna jestem również prorektorowi ds. nauki profesorowi Stanisławowi Mrozińskiemu i rektorowi profesorowi Tomaszowi Topolińskiemu.

Czego oczekuje Pani od przyszłości?

– To trudne pytanie. Na pewno chciałabym zostać profesorem, może kiedyś uda mi się zrealizować te ambitne marzenia. Czasami mam też ochotę zwolnić tempo. Po prostu usiąść i nic nie robić. To też jest potrzebne.

Tego więc życzę. Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała: Ewa Lewandowska
zdjęcia: Ryszard Wszołek


Drukuj