Kwiaty, ptaki i sport

O nauce i przyrodzie z prof. Justyną Lemą-Rumińską, kierownikiem Pracowni Roślin Ozdobnych i Warzywnych Wydziału Rolnictwa i Biotechnologii.

8 marca. Jest czas na świętowanie?
– Na pewno, chociaż jest go coraz mniej... Przed laty, kiedy naszą Katedrę prowadził profesor Marek Jerzy, był czas na spotkania integracyjne pracowników. Obecnie mamy takie tempo życia, „wszechobecny pośpiech, czasu znak” jak śpiewał mistrz Wodecki, że podobne imprezy można organizować prawie wyłącznie z okazji jubileuszy, ważnych świąt. 8 marca pozostaje jedną z nielicznych okazji posiedzenia przy kawie i swobodnych rozmów. Pozostałe spotkania są najczęściej służbowe. Chociażby ostatnio – jednym z najważniejszych tematów była organizacja tegorocznej konferencji naukowej, pierwszej w Bydgoszczy, dotyczącej najnowszych osiągnięć naukowych w hodowli i uprawie chryzantem i innych roślin ozdobnych. Przywiązujemy do tego wydarzenia wielką wagę, bo to będzie pierwsza wymiana myśli naukowej wśród kwiaciarzy po długiej przerwie – ostatnia konferencja na temat chryzantem miała miejsce w Poznaniu w 2013 roku.

Czy w tej sytuacji jest szansa, że zamykając za sobą drzwi pracowni, zamyka się Pani także na sprawy związane z pracą? Wiadomo, że w laboratorium spędza Pani czas od rana nierzadko do wieczora...
– Gdy wracam do domu, nie rozmawiam z rodziną o pracy. Ale często pracuję nad dokumentami lub myślami wracam do spraw, które były rozstrzygane w ciągu dnia. Zresztą, w tym samym czasie syn zgłębia zagadnienia architektoniczne, a mąż – artysta – zajmuje się pracą twórczą.

Więc kiedy jest czas na oddech, to...
– To… mam wiele pasji, które dają prawdziwe wytchnienie.

A telewizja?
– Tak, ale raczej programy przyrodnicze, na przykład w Discovery lub Planet+. 

Wiadomości, natłok informacji w mediach, polityka, spory, koronawirus... Nie śledzi Pani tych wydarzeń?
– Owszem, interesuję się, ale słucham tylko tyle, ile mi potrzebne. Martwię się tymi wszystkimi problemami, ale nie pozwalam, aby ten natłok informacji zdominował mój wolny czas, by mnie przytłaczał.

Więc dom jest oazą wytchnienia. Przedmiotem Pani badań są rośliny ozdobne, głównie chryzantema, jeżówka i kaktusy. Skoro w pracy ma Pani kontakt z takimi roślinami, to czym ozdabia Pani mieszkanie?
– Oczywiście w domu mamy sporo roślin doniczkowych. Niestety, nie mamy ogrodu, więc kwiaty zajmują miejsce na balkonie i w mieszkaniu. Wśród nich dominują storczyki i fikusy, a na balkonie begonie oraz fuksje. Przyrodą interesuję się od dzieciństwa i chcę mieć z nią bliski kontakt i w pracy i w domu. Kwiaty, szczególnie słoneczniki, są także moim ulubionym motywem malarskim. Maluję je bowiem na szkle, już od kilkunastu lat.

A gdy wreszcie nadejdzie czas urlopu...
– To z całą rodziną wyjeżdżamy na wakacje, zwykle nad morze lub w góry. W góry lubimy szczególnie jeździć zimą, dlatego że pasjonujemy się narciarstwem zjazdowym. Zimą także korzystamy z lodowisk albo w Zakopanem albo w Bydgoszczy. W letnie weekendy lubimy natomiast wsiadać na rowery. Na krótkie wycieczki wybieramy Myślęcinek lub Smukałę, na dłuższe – wypady do Torunia. Jedziemy przez Wałdowo Królewskie i Zamek Bierzgłowski – 62 kilometry pięknej trasy. Powrót pociągiem. Do domu wracam zmęczona, ale szczęśliwa.

Chyba tylko nieliczni wiedzą, że czas pomiędzy pracą, rodziną i rekreacją poświęca Pani także na wypady na Podlasie, gdzie wędruje Pani z aparatem z teleobiektywem wypatrując ptaków...
– Zajmuję się fotografią przyrodniczą, zwłaszcza w najpiękniejszym pod względem przyrodniczym zakątku Polski, czyli Podlasiu. Nad Biebrzę wyjeżdżamy z rodziną lub ze znajomymi, którzy mają podobne zainteresowania.

Czy jest coś, co szczególnie Panią tam urzekło?
– Jest taki gatunek ptaków – batalion. Ptak niezwykły ze względu na barwy upierzenia. Każdy samiec ma inną kryzę, upierzenie w innym kolorze. Nie ma dwóch takich samych. Obfite i barwne upierzenie samców ma podkreślić ich dominację, wskazuje, który ptak jest samcem alfa, a który – beta. Samice wyglądają niepozornie, nie są już tak mocno ubarwione, ale to przecież one wybierają! Pod względem lęgowym to skrajnie nieliczne ptaki w Polsce.

Życzę owocnych wyjazdów nad Biebrzę i dziękuję za rozmowę!
– Dziękuję!

rozmawiał: Jacek Korpal
zdjęcia: Ryszard Wszołek


Drukuj